Jak dać mu przestrzeń, ale nie stracić go

W tej sytuacji rząd Sojuszu nie będzie mógł mu zarzucić, że nie wykonał rozkazu. Cokolwiek mówić, znalazł w końcu granicę przestrzeni kontrolowanej przez Enigmów. Siedział w fotelu, obserwując, jak jego flota powraca do dawnego szyku i grupuje się wokół „Nieulękłego”, jego okrętu flagowego. Łatwo jest powiedzieć, że gdy nie wiesz, to olej, ale w takich sytuacjach dochodzą emocje. Ja pomimo kierowania się silnym racjonalizmem, miałem czasami takie sytuacje z chłopakami, gdy też się zastanawiałem, czy zależy mu czy nie, czy olać go czy nie. No, ale generalnie uwagi słuszne. 😉 Po jaką cholerę w kadrze jest Piskorski, skoro Kaczmarek nie chce dać mu szansy nawet w sparingach. Dać chłopakowi się sprawdzić, a jak nie, to go gdzieś wypożyczyć. Kiedy młodzi mają się ogrywać, najlepiej sprowadzić za grubą kasę emeryta i wtedy trener jest czysty, w przypadku jakiegoś błędu. Witam. Moja historia jest długa i zawiła, ale postaram się ją jak najbardziej skrócić, nie pomijając najważniejszych kwestii. Mam 27 lat. Od 5 jestem mężatką. Mąż jest ode mnie rok starszy. Jesteśmy razem 8 lat. Dwa miesiące temu mąż oznajmił mi, że już mnie nie kocha. Że nie pasujemy do siebie, ... Poza uciszaniem go (co najczęściej nic nie daje), skuteczne są tylko słuchawki bądź po prostu szczera rozmowa i… zawstydzenie go przy całej reszcie pracowników. Plotkarz – bardziej skoncentrowany na tym, co się dzieje w biurze niż na pracy. Plotkarz bywa zabawny, ale często odciąga cię od pracy bądź wpędza w sieć intryg. Wybaczyłam mu, ale nie potrafię zapomnieć. Mam kilka dni urlopu jeszcze, ale nie wiem jak poradzę sobie w pracy. Przez część dnia żyję normalnie, bo mam domowe prace, ale jak nadejdzie moment to potrafię podczas rozmyślania zalać się porządnymi łzami. Jest mi strasznie ciężko i nie potrafię temu zaradzić. Po pierwsze, ci ludzie nie tolerują zadbane kobiety. Najprawdopodobniej jego wybór nie patrzeć po sobie we wszystkich planach. Po drugie, cenią swoją osobistą przestrzeń, a czasem nie stronił być sama z siebie. Prawdopodobnie jego kochanek nie dał mu tej szansy. A jednak może ona po prostu go nudziły. Przestaje być interesujący. Wtedy puścily mu wszystkie emocje, stwierdzil ze jestem oszustka, ze traktuje go jak smiecia, bo nie daje szansy temu zwiazkowi, bo tyle mu sie powinno należeć po tylu latach. Sama nie czuje sie z tym najlepiej, czuje sie jak oszustka, ale przeciez nie mozna nikogo zmusic do milosci. Nie bylismy zareczeni, ale on o tym myslam. Jest zdolny, aby Cię słuchać, ale nigdy cię nie usłyszy. Wszystko, co robi, będzie go pokazywało w pozytywnym świetle, ale spróbuj kiedykolwiek zaprzeczyć jednej z jego decyzji. Jeśli do tego dojdzie lub zdecydujesz się na coś bez konsultacji z nim, odkryjesz w swoim domu zupełnie inną osobę . Obecność w Internecie, przy użyciu wszystkich nowoczesnych środków przekazu i nowoczesnych technologii, jest koniecznością. Ideałem natomiast jest to, aby nie tylko spotkać się z człowiekiem tam, na cyfrowym kontynencie, ale też zaprosić go dalej do życia – czyli z przestrzeni wirtualnej do wspólnoty realnej.

Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.

2018.09.08 20:37 Gazetawarszawska Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.

OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 06 MARCH 2018
+++
Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
Wojna - są różne wojny: światowe, lokalne, futbolowe, cenowe, rodzinne, wojny gangów i filozofów, wojny gwiezdne, czy mikroorganizmów.
Wszystkie te konflikty siłowe są rozpoznawalne, definiowane, omawiane, a nawet w jakiś tam sposób chłodno monitorowane, żadna nie jest skrywana czy też - spotyka się z jakimś „brakiem zdolności jej postrzegania”.
Jest jednak jedna taka wojna w historii tego świata, którą okryto zmową milczenia, a nawet jakąś wręcz magiczną zmową masowej blokady umysłu u milionów, a i to na przestrzeni wieków całych.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/538-wojna-marszu-niepodleglosci-a-zydzi
Tą zamilczaną wojną jest wojna żydowska w Polsce, w Lechii. Toczy się ona przeciw wszystkim ludziom w świecie, ale głównie przeciw nam Lechitom, mocarnym kiedyś, a teraz, kiedy już wszystko roztrwoniliśmy, już tylko przeciw nam jako Polakom żałosnym.
Ta żydowska nawałnica trwa od 1000 lat, a nawet lepiej, z każdym dniem nabiera na sile oraz szerzy się w coraz to nowych obszarach naszego życia. Wojna ta, całkowicie totalna, werbalnie otwarta w swych zamiarach exterminacji nas, okrutna, bezwzględna i wykrzyczana przez żydów w każdym miejscu i momencie naszej egzystencji, wali z wielkim hukiem na stołach aborcyjnych w nasze niewiniątka, a jest jednak prawie niemal całkowicie przemilczana i nie odbija się żadnym echem w naszych umysłach.
Odgłosów tej żydowskiej wojny nie słyszą ani drapieżni chciwcy dorobkiewicze, zdolni sprzedać rodziny całe dla pomnożenia swego bogactwa, a którym żydzi bezpardonowo odbierają majątki jak swoje, ani – z drugiej strony - altruistyczni świętoszkowie, którzy tak świątobliwie potrafią nam wykazać uchybienia najgłębszych zakamarków naszych sumień, ale tego, że grzęźniemy w gigantycznych kałużach krwi naszych nienarodzonych – nie widzą. Ekonomiści, prawnicy, socjolodzy i etycy nie widzą wojny niszczenia naszego pisanego prawa, pozbawiania staruszków dachu nad głową, niszczenia wielkich zakładów produkcyjnych, bezsensu i zbrodniczości zabierania dzieci od rodziców, etc.
Oczywiście można przedyskutować każdy indywidualny przypadek, pokazać go w telewizji czy zrobić składkę na nieuleczalnie chorego, albo odbyć jakiś dobroczynny marsz na Biegun lub nawet dalej. Ale syntezy problemu nie ma, bo każda niezbędna tu refleksja stawia żyda w niekorzystnym świetle, a na to nikt nie może sobie pozwolić.
Co jednak najgorsze, to nadmienione przemilczenie żydowskiego zagrożenia w Polsce – na przestrzeni tysiąca lat - jest przykrym i wstydliwym dla nas udziałem najbardziej wnikliwych i uczciwych Lechitów, a to tylko z bardzo małymi wyjątkami.
To swoiste zakneblowanie naszego ducha i rozumu musi mieć jakiś charakter mistyczny – bo inaczej tego zjawiska wytłumaczyć się nie da. Skutkiem tego mistycznego przemilczenia ze strony naszych elit Polacy nie widzą tego strasznego zła i nie słyszą jazgotu oręża wroga, który bez przeszkód wyniszcza organizm Polski i Polaków. Ten swoisty mistycyzm tego zjawiska – braku lechickiej obrony przed żydami jest szczególnie podkreślony przez zadziwiający fakt obrony nas Polaków przed żydami przez papieży, carów, czy nawet Prusaków. O ile wstawiennictwo papieży nie zadziwia zbytnio, to już fakt występowania pruskich urzędników w obronie ludu polskiego przed terrorem sądów rabinackich musi nie tylko wzbudzać pogardę wobec naszych panów i władców, ale zmuszać do głębszej refleksji nad przyczynami naszych strasznych losów na przestrzeni tysiąca lat, a to w takim stopniu, że nasz okrutny los ma taki straszny wymiar, że aż porusza miłosierdzie nawet u naszych śmiertelnych wrogów.
Brak mechanizmów ochronnych przed żydami w naszej mentalności jest niezbity. Polska, tak przez żydów atakowana – okrutnie i bezwzględnie - nie wykazuje jakichkolwiek refleksów obronnych, jest jak ofiara, która nie czuje bólu czy strachu, a nawet nie jest jedynie znieczulona lecz zmanipulowana, poddana jakiemuś MIND CONTROL. To do tego stopnia, że groteskowo aktywnie oddaje się zbrodniarzowi, pomaga mu w tym, aby ten łatwiej założył jej na szyję zbrodnicze jarzmo. Pomaga mu przy tym gorliwe – także i słowem, oskarżając się sama o zbrodnicze czyny, których to właśnie żyd dopuszcza się w stosunku do niej samej. Zniewolony Polak stojąc przed czarodziejskim lustrem żydowskiej oceny świata oraz sądów nad nim(które, jak łatwo zauważyć, jest transformacją postaci i zachowań żywcem wziętych ze Starego Testamentu), widzi w tym odbiciu siebie z zakładanym mu przez żyda jarzmem na szyję, z odcinanymi mu członkami, z plugawieniem jego miłości, z mordowaniem nienarodzonych i paleniem domostw i warsztatów.
Patrząc w to odbicie magicznego lustra Polak przypisuje te zbrodnie sobie jako sprawcy tego wszystkiego na żydzie jako ofierze – bo tu to czarodziejskie lustro dokonuje odwrócenia czynów, kat zamienia się w ofiarę i vice versa. To właśnie magiczne lustro potrafi stworzyć warunki przyzwolenia na procesy kieleckie, jedwabieńskie i całą masę innych, które coraz to nowe wyrastają jak grzyby po deszczu i tylko czekać, aż przyjdzie czas na nowe samooskarżenia i to wobec żydów naszych najstraszniejszych oprawców, którzy to tylko po wojnie wymordowali nam ok. miliona ludzi „przedwojennych” i spuścili do ścieków parędziesiąt milionów nienarodzonych Polaków, rozpili nas, a tych z jakąś energią i chęcią na aktywność przepędzili do innych krajów. A my pozostali, którzy mieszkamy w naszej Ojczyźnie, ale tej już bez granic i bez śladów naszej władzy czy jakiegokolwiek przełożenia naszej egzystencji na nasze warunki życia zbiorowego, my zatomizowani skwapliwie i pokornie wyczekujemy na każdy ochłap, każdą manipulację, oskarżenie czy uderzenie kijem po grzbiecie, aby coś ugrać dla siebie, albo jeszcze raz od czegoś się wymigać, odskoczyć przed uderzeniem, bo jako naród już nic uczynić nie możemy.
Ale okazuje się, że na tym się nie kończy, jest gorzej, bo gorzej zawsze być może. Polak jako ten idealnie zniewolony przez żyda dokonuje aktu wstąpienia w przestrzeń syndromu sztokholmskiego, czyli dokonuje aktu konwersji na żyda-podżyda. Polak podżyd w tym akcie „konwersji” jest faktycznie apogeum naszej zbrodni, jaką jest nasza zgoda na splugawienie naszej tożsamości i to nie tylko jako jedynie narodu, ale człowieczeństwa w ogólności. Bo już nie poprzestajemy na samookaleczaniu nas samych, jak to było dawniej, ale w pełni dotknięci syndromem utożsamiamy się z żydem totalnie, w solidarności z żydem uderzamy w innych, niewinnych nam, a nawet i nieznanych, z odległych nam krain i kultur, a co widać w Afganistanie czy Iraku. I jesteśmy jedynym społeczeństwem w Europie , a może i na świecie, gdzie żydzi z Izraela czują się jak u siebie, a czego nie uświadczą ani w USA, ani Niemczech, ani w Rosji nawet. Gdzie mają nasze tkliwe dowody przyjaźni i zaufania. Gdzie tylko w Polsce żyd pielgrzym w chałacie spluwa pod nogi krajowcowi, a ten wie, że ma się usunąć z drogi, bo jest uważny jako nieczysty, a wiadomo od czasów Lecha Wielkiego, że żydzi są religijnie wrażliwi i dlatego muszą spluwać pod nogi nas nieczystych, aby „zachować przepisy”. Gdzie tylko w Polsce wyuzdane zdziry feministki, gotowe urwać jaja każdemu Polakowi i publiczne go wyszydzić za to, że ma za mało w spodnich, wobec lepiącego się brudem żyda pokornieją, jak mniszki i np. przed spotkaniem w studio telewizyjnym muszą się przed nim formalnie wytłumaczyć co do tego, czy mają właśnie miesiączkę, czy też akurat nie, bo mając miesiączkę są nieczyste i nie mogą przebywać z żydem w tym samym lokalu. A i tak muszą usiąść w stosunku do żyda w sposób, aby mu nie przysiąść na fałdzie od chałata, bo byłaby to wielka nieczystość i taki rabin zamiast pouczać w studio TVP musi iść biegiem do mykwy, aby się tam obmyć i z gojki, i kobiety.
Na przestrzeni całych wieków wyhodowaliśmy wirtualnych żydów, którym - po zlikwidowaniu naszej potęgi i państwowości - otworzyliśmy w Polsce wrota do żydowskiej jaczejki i to o światowym formacie. To z Polski wyszli w świat najstraszniejsi żydzi, którzy topią całe narody we krwi. Tą przez nas wypielęgnowaną jaczejką zniewolono Rosję i zamordowano tam najmniej 60.000.000 ludzi, głównie chrześcijan. Potem zaś w czasie drugiej wojny światowej, która nigdy by nie wybuchła z carem na Kremlu, zamordowano tym naszym tworem może i nawet 15.000.000 Polaków – tak może być, biorąc pod uwagę dokumenty, które opublikowano w Rosji Putina.
Aby było tego mało, w dniu 2 sierpnia 2014 w symboliczny wręcz sposób urządzono w Lublinie „żydowskie wesele”, gdzie głównie Polacy, studenci lubelskich uczelni przebrali się za żydów i odgrywali tam sceny żydowskich rytuałów zaślubin. A był to moment nie przypadkowy, bo dzień grillowania żywych ludzi przez żydów. „Zaślubiny” odbyły się zaraz po błogosławieństwie „shalom” ze strony opętanego przez demony Bergoglio, który celem otwarcia grillowania specjalnie udał się do Izraela, po to, aby przebrany za papieża dać żydom rękojmię do tego rytualnego ludobójstwa.
O ile świat cały z coraz mniej pohamowanym obrzydzeniem patrzy na żydów i ich zbrodnie, to my przeciwnie, urządzamy „zaślubiny”, w ramach naszej utraty tożsamości i zniewolenia deklarujemy się, że i my (Polacy) jesteśmy w „komunii z żydami” (słowa Bergoglio). A tym razem nas tu nic nie przeraża ani nie krępuje, tej żydowskiej „polskości” nie wstydzimy się, jak to jest u nas powszechne wobec obcych oczu.
Nasza bezdowodowa historia jest nie tylko skutkiem licznych pożarów i wojen, ale głównie tej żydowskiej wojny oraz świadomego, metodycznego żydowskiego sabotażu dokonywanego na naszej świadomości, na który to sabotaż my przyzwalamy. Jest to skutkiem niczego innego, jak tylko naszego karygodnego lenistwa, zwanego przez pochlebców zła i kultywatorów naszej głupoty – tolerancją, do których to pochwał my sami już dorabiamy brednie o nadstawianiu drugiego policzka, a przezornie zapominamy o nieodwracalnym piekle dla gorszycieli maluczkich czy o kamieniu młyńskim na szyi szydercy.
Ta nasza „tolerancja” sprawiła to, że na przestrzeni wieków stworzyliśmy z żydów handlarzy niewolników, lichwiarzy, morderców rytualnych, szpiegów, rabusiów, pedofili, krwiopijców wszelkiej maści, za których żydzi uchodzili i uchodzą nadal wśród wszystkich cywilizowanych narodów Europy, dla nas są żydzi rasą boską, której to MY mamy służyć. I rola osła targającego na swym grzbiecie żyda jest naszą cnotą – powołaniem Yaweha, jak oficjalnie nauczają rabini, co de facto zaakceptujemy, a z czym nie zgadzali się nigdy papieże, którzy otwarcie potępiali nas za nasz tolerancyjny, zbrodniczy stosunek do żydów. Która to nasza aktywna tolerancja żydowskich bluźnierstw przeciw Panu Bogu i zbrodni przeciw ludzkości jest przecież naszym żywym udziałem w tych zbrodniach jako w grzechu cudzym.
O grzechu cudzym(+) wypowiadali się wielcy święci jak np. Tomasz z Akwinu, ale też błogosławiony x. Popiełuszko. Z nauk tych wynika jasno, że przyzwalając innym na grzech współuczestniczymy w tych zbrodniach. Biorąc zatem żydowskie zbrodnie na nas samych, poprzez tłumaczenie żydów i ich uczynków, czy odstąpienie od ścigania ich, ściągamy na nas samych święty gniew Pana Boga, i tu jesteśmy – w oczach Boga Ojca - nawet znacznie gorsi niż żydzi, bo my jako ochrzczeni mamy wlaną łaskę rozumu bożego, a której to żydzi nie posiadają, czyli żydzi choć odrzuceni, są mniej winni niż my wybrani, bo jako ci, którzy otrzymali więcej, winni są do tym większej wzajemności Bogu, a czego u nas nie ma.
Ta nasza wielowiekowa niewdzięczność i lekceważenie Daru Bożego - jakim jest Chrzest Święty - może tłumaczyć tę naszą ślepotę, która ma charakter wtórny, jako kara nam nałożona za przeciwstawnie się Panu Bogu w kwestii żydowskiej, w naszej tolerancji wobec ich postępków.
Stanu naszego umysłu jako tego totalnego zaślepienia nie można wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób, ale poprzez właśnie wspomniany mistycyzm, jako karę z Niebios. A nie spadło to nas nagle skutkiem jakiejś powodzi, przecież już tysiąc lat temu chełpiliśmy się tym, że sponsorowaliśmy żydowskie łowy niewolników, które żydzi uprawiali bez przeszkód na naszym terenie na naszych braciach! W XIII już wieku spreparowano tzw. „przywileje kaliskie” – stworzone całkowicie retroaktywnie, które nakładały jarzmo żydowskie na naszą ludność, a ta hańba – potępiona nawet przez naszych wrogów Prusaków - jest obecnie powodem naszej dumy. A ewidentny fakt złupienia Polski na przestrzeni ostatnich 25 lat – za pomocą tego właśnie prawa dla durniów, nie przynosi obecnemu społeczeństwu asumptu do jakiejkolwiek chwili do refleksji, nie mówiąc już o żalu za grzechy w stosunku do tego przywileju .
Nic nas nie nauczyło, patrząc na niezabliźnione rany Warszawy, na straszny los jej wspaniałych mieszkańców, na nowe już nie rany nawet, ale trwale okaleczenia, jakimi jest klęska i wypędzenie Solidarności.
Widząc sceny znęcania się policji nad niewinnymi Polakami jesteśmy tym nawet przerażeni. Nie widzimy jednak żadnego związku miedzy statusem pedofila Polańskiego, który jest w Polsce nie tylko chroniony, ale i gloryfikowany, wampiryzmem Wildsteina, tytułowaniem żydów naszymi starszymi braćmi, a strzelaniem policjantów na oślep w tłumy ludzi. Podkreślamy przy tym, że strzelano z broni gładkolufowej i mamy na końcu języka to, że jest to i tak jakiś tam rabat, bo po co było tu przyjeżdżać i rzucać bombami benzynowymi w policjantów!? A o losach Karmelitanek nikt nie wspomniał, bo to nie dość, że stara historia, to i dodatkowo bez logicznego związku.
Problem ten to brak naszej zbiorowej zdolności do przejścia od problemów doraźnych - które potrafimy błyskawicznie rozwiązać - do rozwiązań trwałych, ogólnych, pożytecznych dla nas wszystkich w formie obowiązującego prawa i zasad. Trudność ta wynika głównie z dwóch powodów:
- Braku polskich struktur społecznych, których trwałe powiązania są gruntem prawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego każdej społeczności.
- Obecności żydowskiej w naszych - narzuconych nam - strukturach społecznych.
Pierwszy problem jest wynikiem historii najnowszej, gdzie po zagładzie wojennej nie byliśmy w stanie odbudować naszych struktur społecznych. A popadliśmy nawet w stan dużo gorszy niż Rosjanie, bo tam zbudowano państwo komunistyczne, które było bardziej kompleksoowe w swym charakterze niż ten nijaki polski PRL, który był „ni pies, ni wydra”. A odbiło się to w głębokim systemie wykluczania nas jako narodu ze wszystkich niemal struktur zarządzania w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie zarządzania. Byliśmy społeczeństwem, które „chodziło do pracy”, a w systemie zrządzania nie miało nic do powiedzenia. Pookrągłostołowe zniszczenie wszystkiego pogłębiło jedynie ten problem. Obecnie Polacy są całkowicie na marginesie wszelkich struktur władzy administracji centralnych lub wielkich organizacji . Gigantyczna biurokracja stworzyła swoje własne zaplecze korupcyjno-wyborcze i ta milionowa armia jest w stanie wybierać w wyborach sama siebie, o ile zajdzie taka potrzeba.
Ale nie jest to jednak ściana do nie do przebicia. Odrobiną organizacji można ten problem ominąć. I właśnie o ominięcie tu chodzi. Trzeba tworzyć własne struktury organizacyjne obok tych obecnych formalnych. Bo walka z tym formalnym partiami, organizacjami etc, jest bardzo podobna do kopania się z koniem i tu jest mała szansa na wygranie. Szansą jest tworzenie struktur społeczeństwa alternatywnego w stosunku do obecnego bałaganu i bezprawia. Tworzyć struktury bliźniacze do struktur obecnych formalnych, a tam gdzie ich nie ma lub są zorganizowane błędnie, trzeba odtworzyć struktury przedwojenne, które w większości wypadków były dużo mądrzejsze i sprawniejsze niż obecne i to nie tylko postkomunistyczne. (to bardzo ważne!!!)
Polskie rozwiązania socjalno-prawne w okresie Polski międzywojennej były często dużo lepiej zorganizowane niż obecne wynalazki krajów na Zachodzie. Polski ruch związkowy, pomocy społecznej, spółdzielczości były na wyższym poziomie organizacyjnym niż obecne podobne organizacje w krajach skandynawskich, które chciałby uchodzić z wzór do naśladowania. Bez kompleksów wobec innych! Trzeba dodatkowo stworzyć alternatywne wojsko, policję i sądy, nie jest to żadna śmieszność, ale normalna kolej rzeczy, bo każdą policję czy sądy ludy i narody powołały kiedyś od dołu, a nie od góry.Tak samo można stworzyć własny system monetarny - cyfrowy - który uruchomi nasz alternatywny krwiobieg gospodarczy i socjalny - BYPASS.
Okupant to wie i dlatego zwalcza Marsz, bo obawia się tego, że za którymś razem uczestnicy tego Marszu zboczą z trasy, zajmą budynki rządowe i ogłoszą nowy Sejm, rząd i urząd prezydencki czy dyktatorski! Ogłoszą konstytucyjną ciągłość i ważność konstytucji Międzywojennej, a z powołaniem się na skutki prawne wynikające z „bezwarunkowej kapitulacji Niemiec” 1945 roku. Konstytucję obecną ogłoszą za niebyłą i to łącznie ze wszystkim aktami międzynarodowymi zawartymi po 1989 roku. Okupant boi się, razem z okupantem boja się i Niemcy i żydzi, te trzy siły mogą wszytko stracić w ciągu kilku godzin - czego są świadome - a to też i w takich okolicznościach, gdzie obowiązuje kara śmierci.
Oczywiście kwestie ekonomiczne i restrykcje władz są tu ogromnym problemem, ale nie jest to szklana góra. Polacy są jednym z najinteligentniejszych narodów świata i trzeba im jedynie klimatu do poprawy. Jest oczywiste, że takiego klimatu nikt im nie stworzy, więc muszą to uczynić sobie sami – co też jest prostym wnioskiem:
Nie ma warunków do odbudowy? Zacząć budować te warunki!
Drugi problem to żydzi. Jest to grzech pierwotny początków naszej państwowości, pozwoliliśmy żydom na budowanie państwa w państwie, narodu w narodzie, systemu w systemie. To tak dalece, że niejako stworzyliśmy żydów, których jakby nie było. A nie jest to spostrzeżenie retoryczne, bo trzeba zauważyć, że żydzi są stworem błędów chrześcijaństwa. Żydostwo jest formalnym tworem Talmudu, który został uformowany paręset lat po Chrystusie i to żydostwo zaczęło podążać śladami Kościoła, aby go prześladować. Prostą istotą judaizmu jest antychrystyzm - nic więcej. Żydów nie ma tam, gdzie nie ma chrześcijaństwa lub tam, gdzie chrześcijaństwo jest bardzo silne. Teolodzy katoliccy już dawno zauważyli prosty mechanizm uzależnienia rozwoju żydowstwa od gleby upadku Kościoła – a co widać w Polsce obecnej. Tam gdzie Kościół jest silny, żydostwo nie istnieje. Państwo bez żydów jest potęgą, a z żydami jego karykaturą. Żydzi nie są zdolni do samodzielnej egzystencji muszą mieć swojego organicznego goja, a zbrodniczo miotający się Izrael jest tego najlepszym przykładem.
Siła żydów w Polsce jest prostą funkcją ich funkcjonowania w naszym systemie społecznym, a do tego trzeba naszej słabości. Dlatego aby cokolwiek zrobić w państwie alternatywnym, trzeba to czynić bez żydów. Z żydami się nie uda, lekcja „Solidarności” jest tego dowodem. Byliśmy największym ruchem społecznym na świecie w całej jego historii. Była to pierwsza wielkość ilościowa i pierwsza wielkość jakościowa. My młodzi, silni, wspaniali, ofiarni, mogliśmy wywrócić świat do góry nogami, a jak się skończyło? Tak jak widać - pogorzeliskiem, które jest gorsze, niż po drugiej wojnie światowej, gdzie wtedy mieliśmy przynajmniej granice państwa i granice moralne. Teraz nic nie ma, bo zostaliśmy przygotowani pod nawóz dla żydowskiego osadnictwa. Aby zatem coś zbudować i utrzymać owoc naszej pracy, trzeba budować społeczeństwo alternatywne bez żydów, jakikolwiek kompromis w tym względzie otwiera drogę do klęski. Z żydami nic nam się nie uda, a bez żydów wszystko będzie piękne i dobre. Przy czym budując Polskę bez żydów należy bardziej wystrzegać się żydów dobrych niż złych, a od żydów dobrych należy bardziej wystrzegać się filosemitów. Filosemici są jeszcze bardziej dla nas szkodliwi niż dobrzy żydzi. Najmniej nam szkodliwi są źli żydzi, bardziej źli, im gorsi tym lepsi, bo mniej groźni.
Reasumując: jak widać w ostatnich wydarzeniach 11 listopada, Marsz zakończył się bardzo źle i tylko ręka opatrzności ochroniła nas przed kolejnym rozlewem krwi, kolejny dramatem, traumą powypadkową i rozbiciem.
Dmowski wyliczył, że Naród traci swe siły na 30 lat po utarcie krwi. Jak widać wróg dąży wszelkim środkami to takiego osłabienia: spójrzmy, że po wojnie mamy również ten cykl: lata „50” + 30 = lata „80” – powstanie i klęska Solidarności, teraz minęło 30 lat i czas na kolejne spuszczenie krwi z Polaków. NIE MOŻEMY NA TO POZWOLIĆ! (dlatego może alternatywnie chcą nas wpakować w ukraińską wojnę z Rosją!).
Następny Marsz Niepodległości musi mieć zmienioną formułę ma Marsz Katolicko - Narodowy. Marsz ten musi być zorganizowany właśnie przez struktury alternatywne. Bacząc przy tym, aby tych żydowskich bandziorów, którzy wpuścili dziesiątki tysięcy Polaków w zasadzkę, odseparować od nowych struktur. Nas nie stać więcej na taki marsz jak tegoroczny, a tych bandziorów od organizacji obecnego marszu najlepiej oddać do prokuratury z zawiadomieniem o próbie popełnienia masowej zbrodni na Polakach. Ten marsz był niczym innym jak zamachem na życie tysięcy Polaków i tym bandziorom nie wolno tego puścić płazem. W zawiadomieniu do prokuratury nie wolno zapomnieć o przedstawicielach władz Miasta Warszawy i policji, którzy zezwolili wejść na most Poniatowskiego, lub powiedzmy ściśle - skierowaniu marszu w zasadzkę i to pod osłoną ciemności .
Polska suwerenna to Polska bez żydów.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
15-XI_2014
+++
(+) Grzechy cudze
KKK 1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
– uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
– nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
– nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
– chroniąc tych, którzy popełniają zło.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.10 10:27 Gazetawarszawska Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.

Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
+++
Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
Wojna - są różne wojny: światowe, lokalne, futbolowe, cenowe, rodzinne, wojny gangów i filozofów, wojny gwiezdne, czy mikroorganizmów.
Wszystkie te konflikty siłowe są rozpoznawalne, definiowane, omawiane, a nawet w jakiś tam sposób chłodno monitorowane, żadna nie jest skrywana czy też - spotyka się z jakimś „brakiem zdolności jej postrzegania”.
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/538-wojna-marszu-niepodleglosci-a-zydzi
https://preview.redd.it/qv7tniwt78f11.jpg?width=663&format=pjpg&auto=webp&s=22dab8ecc1a472d58dd016c84b7bcf7f8429022e
Jest jednak jedna taka wojna w historii tego świata, którą okryto zmową milczenia, a nawet jakąś wręcz magiczną zmową masowej blokady umysłu u milionów, a i to na przestrzeni wieków całych.
Tą zamilczaną wojną jest wojna żydowska w Polsce, w Lechii. Toczy się ona przeciw wszystkim ludziom w świecie, ale głównie przeciw nam Lechitom, mocarnym kiedyś, a teraz, kiedy już wszystko roztrwoniliśmy, już tylko przeciw nam jako Polakom żałosnym.
Ta żydowska nawałnica trwa od 1000 lat, a nawet lepiej, z każdym dniem nabiera na sile oraz szerzy się w coraz to nowych obszarach naszego życia. Wojna ta, całkowicie totalna, werbalnie otwarta w swych zamiarach exterminacji nas, okrutna, bezwzględna i wykrzyczana przez żydów w każdym miejscu i momencie naszej egzystencji, wali z wielkim hukiem na stołach aborcyjnych w nasze niewiniątka, a jest jednak prawie niemal całkowicie przemilczana i nie odbija się żadnym echem w naszych umysłach.
Odgłosów tej żydowskiej wojny nie słyszą ani drapieżni chciwcy dorobkiewicze, zdolni sprzedać rodziny całe dla pomnożenia swego bogactwa, a którym żydzi bezpardonowo odbierają majątki jak swoje, ani – z drugiej strony - altruistyczni świętoszkowie, którzy tak świątobliwie potrafią nam wykazać uchybienia najgłębszych zakamarków naszych sumień, ale tego, że grzęźniemy w gigantycznych kałużach krwi naszych nienarodzonych – nie widzą. Ekonomiści, prawnicy, socjolodzy i etycy nie widzą wojny niszczenia naszego pisanego prawa, pozbawiania staruszków dachu nad głową, niszczenia wielkich zakładów produkcyjnych, bezsensu i zbrodniczości zabierania dzieci od rodziców, etc.
Oczywiście można przedyskutować każdy indywidualny przypadek, pokazać go w telewizji czy zrobić składkę na nieuleczalnie chorego, albo odbyć jakiś dobroczynny marsz na Biegun lub nawet dalej. Ale syntezy problemu nie ma, bo każda niezbędna tu refleksja stawia żyda w niekorzystnym świetle, a na to nikt nie może sobie pozwolić.
Co jednak najgorsze, to nadmienione przemilczenie żydowskiego zagrożenia w Polsce – na przestrzeni tysiąca lat - jest przykrym i wstydliwym dla nas udziałem najbardziej wnikliwych i uczciwych Lechitów, a to tylko z bardzo małymi wyjątkami.
To swoiste zakneblowanie naszego ducha i rozumu musi mieć jakiś charakter mistyczny – bo inaczej tego zjawiska wytłumaczyć się nie da. Skutkiem tego mistycznego przemilczenia ze strony naszych elit Polacy nie widzą tego strasznego zła i nie słyszą jazgotu oręża wroga, który bez przeszkód wyniszcza organizm Polski i Polaków. Ten swoisty mistycyzm tego zjawiska – braku lechickiej obrony przed żydami jest szczególnie podkreślony przez zadziwiający fakt obrony nas Polaków przed żydami przez papieży, carów, czy nawet Prusaków. O ile wstawiennictwo papieży nie zadziwia zbytnio, to już fakt występowania pruskich urzędników w obronie ludu polskiego przed terrorem sądów rabinackich musi nie tylko wzbudzać pogardę wobec naszych panów i władców, ale zmuszać do głębszej refleksji nad przyczynami naszych strasznych losów na przestrzeni tysiąca lat, a to w takim stopniu, że nasz okrutny los ma taki straszny wymiar, że aż porusza miłosierdzie nawet u naszych śmiertelnych wrogów.
Brak mechanizmów ochronnych przed żydami w naszej mentalności jest niezbity. Polska, tak przez żydów atakowana – okrutnie i bezwzględnie - nie wykazuje jakichkolwiek refleksów obronnych, jest jak ofiara, która nie czuje bólu czy strachu, a nawet nie jest jedynie znieczulona lecz zmanipulowana, poddana jakiemuś MIND CONTROL. To do tego stopnia, że groteskowo aktywnie oddaje się zbrodniarzowi, pomaga mu w tym, aby ten łatwiej założył jej na szyję zbrodnicze jarzmo. Pomaga mu przy tym gorliwe – także i słowem, oskarżając się sama o zbrodnicze czyny, których to właśnie żyd dopuszcza się w stosunku do niej samej. Zniewolony Polak stojąc przed czarodziejskim lustrem żydowskiej oceny świata oraz sądów nad nim(które, jak łatwo zauważyć, jest transformacją postaci i zachowań żywcem wziętych ze Starego Testamentu), widzi w tym odbiciu siebie z zakładanym mu przez żyda jarzmem na szyję, z odcinanymi mu członkami, z plugawieniem jego miłości, z mordowaniem nienarodzonych i paleniem domostw i warsztatów.
Patrząc w to odbicie magicznego lustra Polak przypisuje te zbrodnie sobie jako sprawcy tego wszystkiego na żydzie jako ofierze – bo tu to czarodziejskie lustro dokonuje odwrócenia czynów, kat zamienia się w ofiarę i vice versa. To właśnie magiczne lustro potrafi stworzyć warunki przyzwolenia na procesy kieleckie, jedwabieńskie i całą masę innych, które coraz to nowe wyrastają jak grzyby po deszczu i tylko czekać, aż przyjdzie czas na nowe samooskarżenia i to wobec żydów naszych najstraszniejszych oprawców, którzy to tylko po wojnie wymordowali nam ok. miliona ludzi „przedwojennych” i spuścili do ścieków parędziesiąt milionów nienarodzonych Polaków, rozpili nas, a tych z jakąś energią i chęcią na aktywność przepędzili do innych krajów. A my pozostali, którzy mieszkamy w naszej Ojczyźnie, ale tej już bez granic i bez śladów naszej władzy czy jakiegokolwiek przełożenia naszej egzystencji na nasze warunki życia zbiorowego, my zatomizowani skwapliwie i pokornie wyczekujemy na każdy ochłap, każdą manipulację, oskarżenie czy uderzenie kijem po grzbiecie, aby coś ugrać dla siebie, albo jeszcze raz od czegoś się wymigać, odskoczyć przed uderzeniem, bo jako naród już nic uczynić nie możemy.
Ale okazuje się, że na tym się nie kończy, jest gorzej, bo gorzej zawsze być może. Polak jako ten idealnie zniewolony przez żyda dokonuje aktu wstąpienia w przestrzeń syndromu sztokholmskiego, czyli dokonuje aktu konwersji na żyda-podżyda. Polak podżyd w tym akcie „konwersji” jest faktycznie apogeum naszej zbrodni, jaką jest nasza zgoda na splugawienie naszej tożsamości i to nie tylko jako jedynie narodu, ale człowieczeństwa w ogólności. Bo już nie poprzestajemy na samookaleczaniu nas samych, jak to było dawniej, ale w pełni dotknięci syndromem utożsamiamy się z żydem totalnie, w solidarności z żydem uderzamy w innych, niewinnych nam, a nawet i nieznanych, z odległych nam krain i kultur, a co widać w Afganistanie czy Iraku. I jesteśmy jedynym społeczeństwem w Europie , a może i na świecie, gdzie żydzi z Izraela czują się jak u siebie, a czego nie uświadczą ani w USA, ani Niemczech, ani w Rosji nawet. Gdzie mają nasze tkliwe dowody przyjaźni i zaufania. Gdzie tylko w Polsce żyd pielgrzym w chałacie spluwa pod nogi krajowcowi, a ten wie, że ma się usunąć z drogi, bo jest uważny jako nieczysty, a wiadomo od czasów Lecha Wielkiego, że żydzi są religijnie wrażliwi i dlatego muszą spluwać pod nogi nas nieczystych, aby „zachować przepisy”. Gdzie tylko w Polsce wyuzdane zdziry feministki, gotowe urwać jaja każdemu Polakowi i publiczne go wyszydzić za to, że ma za mało w spodnich, wobec lepiącego się brudem żyda pokornieją, jak mniszki i np. przed spotkaniem w studio telewizyjnym muszą się przed nim formalnie wytłumaczyć co do tego, czy mają właśnie miesiączkę, czy też akurat nie, bo mając miesiączkę są nieczyste i nie mogą przebywać z żydem w tym samym lokalu. A i tak muszą usiąść w stosunku do żyda w sposób, aby mu nie przysiąść na fałdzie od chałata, bo byłaby to wielka nieczystość i taki rabin zamiast pouczać w studio TVP musi iść biegiem do mykwy, aby się tam obmyć i z gojki, i kobiety.
Na przestrzeni całych wieków wyhodowaliśmy wirtualnych żydów, którym - po zlikwidowaniu naszej potęgi i państwowości - otworzyliśmy w Polsce wrota do żydowskiej jaczejki i to o światowym formacie. To z Polski wyszli w świat najstraszniejsi żydzi, którzy topią całe narody we krwi. Tą przez nas wypielęgnowaną jaczejką zniewolono Rosję i zamordowano tam najmniej 60.000.000 ludzi, głównie chrześcijan. Potem zaś w czasie drugiej wojny światowej, która nigdy by nie wybuchła z carem na Kremlu, zamordowano tym naszym tworem może i nawet 15.000.000 Polaków – tak może być, biorąc pod uwagę dokumenty, które opublikowano w Rosji Putina.
Aby było tego mało, w dniu 2 sierpnia 2014 w symboliczny wręcz sposób urządzono w Lublinie „żydowskie wesele”, gdzie głównie Polacy, studenci lubelskich uczelni przebrali się za żydów i odgrywali tam sceny żydowskich rytuałów zaślubin. A był to moment nie przypadkowy, bo dzień grillowania żywych ludzi przez żydów. „Zaślubiny” odbyły się zaraz po błogosławieństwie „shalom” ze strony opętanego przez demony Bergoglio, który celem otwarcia grillowania specjalnie udał się do Izraela, po to, aby przebrany za papieża dać żydom rękojmię do tego rytualnego ludobójstwa.
O ile świat cały z coraz mniej pohamowanym obrzydzeniem patrzy na żydów i ich zbrodnie, to my przeciwnie, urządzamy „zaślubiny”, w ramach naszej utraty tożsamości i zniewolenia deklarujemy się, że i my (Polacy) jesteśmy w „komunii z żydami” (słowa Bergoglio). A tym razem nas tu nic nie przeraża ani nie krępuje, tej żydowskiej „polskości” nie wstydzimy się, jak to jest u nas powszechne wobec obcych oczu.
Nasza bezdowodowa historia jest nie tylko skutkiem licznych pożarów i wojen, ale głównie tej żydowskiej wojny oraz świadomego, metodycznego żydowskiego sabotażu dokonywanego na naszej świadomości, na który to sabotaż my przyzwalamy. Jest to skutkiem niczego innego, jak tylko naszego karygodnego lenistwa, zwanego przez pochlebców zła i kultywatorów naszej głupoty – tolerancją, do których to pochwał my sami już dorabiamy brednie o nadstawianiu drugiego policzka, a przezornie zapominamy o nieodwracalnym piekle dla gorszycieli maluczkich czy o kamieniu młyńskim na szyi szydercy.
Ta nasza „tolerancja” sprawiła to, że na przestrzeni wieków stworzyliśmy z żydów handlarzy niewolników, lichwiarzy, morderców rytualnych, szpiegów, rabusiów, pedofili, krwiopijców wszelkiej maści, za których żydzi uchodzili i uchodzą nadal wśród wszystkich cywilizowanych narodów Europy, dla nas są żydzi rasą boską, której to MY mamy służyć. I rola osła targającego na swym grzbiecie żyda jest naszą cnotą – powołaniem Yaweha, jak oficjalnie nauczają rabini, co de facto zaakceptujemy, a z czym nie zgadzali się nigdy papieże, którzy otwarcie potępiali nas za nasz tolerancyjny, zbrodniczy stosunek do żydów. Która to nasza aktywna tolerancja żydowskich bluźnierstw przeciw Panu Bogu i zbrodni przeciw ludzkości jest przecież naszym żywym udziałem w tych zbrodniach jako w grzechu cudzym.
O grzechu cudzym(+) wypowiadali się wielcy święci jak np. Tomasz z Akwinu, ale też błogosławiony x. Popiełuszko. Z nauk tych wynika jasno, że przyzwalając innym na grzech współuczestniczymy w tych zbrodniach. Biorąc zatem żydowskie zbrodnie na nas samych, poprzez tłumaczenie żydów i ich uczynków, czy odstąpienie od ścigania ich, ściągamy na nas samych święty gniew Pana Boga, i tu jesteśmy – w oczach Boga Ojca - nawet znacznie gorsi niż żydzi, bo my jako ochrzczeni mamy wlaną łaskę rozumu bożego, a której to żydzi nie posiadają, czyli żydzi choć odrzuceni, są mniej winni niż my wybrani, bo jako ci, którzy otrzymali więcej, winni są do tym większej wzajemności Bogu, a czego u nas nie ma.
Ta nasza wielowiekowa niewdzięczność i lekceważenie Daru Bożego - jakim jest Chrzest Święty - może tłumaczyć tę naszą ślepotę, która ma charakter wtórny, jako kara nam nałożona za przeciwstawnie się Panu Bogu w kwestii żydowskiej, w naszej tolerancji wobec ich postępków.
Stanu naszego umysłu jako tego totalnego zaślepienia nie można wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób, ale poprzez właśnie wspomniany mistycyzm, jako karę z Niebios. A nie spadło to nas nagle skutkiem jakiejś powodzi, przecież już tysiąc lat temu chełpiliśmy się tym, że sponsorowaliśmy żydowskie łowy niewolników, które żydzi uprawiali bez przeszkód na naszym terenie na naszych braciach! W XIII już wieku spreparowano tzw. „przywileje kaliskie” – stworzone całkowicie retroaktywnie, które nakładały jarzmo żydowskie na naszą ludność, a ta hańba – potępiona nawet przez naszych wrogów Prusaków - jest obecnie powodem naszej dumy. A ewidentny fakt złupienia Polski na przestrzeni ostatnich 25 lat – za pomocą tego właśnie prawa dla durniów, nie przynosi obecnemu społeczeństwu asumptu do jakiejkolwiek chwili do refleksji, nie mówiąc już o żalu za grzechy w stosunku do tego przywileju .
Nic nas nie nauczyło, patrząc na niezabliźnione rany Warszawy, na straszny los jej wspaniałych mieszkańców, na nowe już nie rany nawet, ale trwale okaleczenia, jakimi jest klęska i wypędzenie Solidarności.
Widząc sceny znęcania się policji nad niewinnymi Polakami jesteśmy tym nawet przerażeni. Nie widzimy jednak żadnego związku miedzy statusem pedofila Polańskiego, który jest w Polsce nie tylko chroniony, ale i gloryfikowany, wampiryzmem Wildsteina, tytułowaniem żydów naszymi starszymi braćmi, a strzelaniem policjantów na oślep w tłumy ludzi. Podkreślamy przy tym, że strzelano z broni gładkolufowej i mamy na końcu języka to, że jest to i tak jakiś tam rabat, bo po co było tu przyjeżdżać i rzucać bombami benzynowymi w policjantów!? A o losach Karmelitanek nikt nie wspomniał, bo to nie dość, że stara historia, to i dodatkowo bez logicznego związku.
Problem ten to brak naszej zbiorowej zdolności do przejścia od problemów doraźnych - które potrafimy błyskawicznie rozwiązać - do rozwiązań trwałych, ogólnych, pożytecznych dla nas wszystkich w formie obowiązującego prawa i zasad. Trudność ta wynika głównie z dwóch powodów:
- Braku polskich struktur społecznych, których trwałe powiązania są gruntem prawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego każdej społeczności.
- Obecności żydowskiej w naszych - narzuconych nam - strukturach społecznych.
Pierwszy problem jest wynikiem historii najnowszej, gdzie po zagładzie wojennej nie byliśmy w stanie odbudować naszych struktur społecznych. A popadliśmy nawet w stan dużo gorszy niż Rosjanie, bo tam zbudowano państwo komunistyczne, które było bardziej kompleksoowe w swym charakterze niż ten nijaki polski PRL, który był „ni pies, ni wydra”. A odbiło się to w głębokim systemie wykluczania nas jako narodu ze wszystkich niemal struktur zarządzania w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie zarządzania. Byliśmy społeczeństwem, które „chodziło do pracy”, a w systemie zrządzania nie miało nic do powiedzenia. Pookrągłostołowe zniszczenie wszystkiego pogłębiło jedynie ten problem. Obecnie Polacy są całkowicie na marginesie wszelkich struktur władzy administracji centralnych lub wielkich organizacji . Gigantyczna biurokracja stworzyła swoje własne zaplecze korupcyjno-wyborcze i ta milionowa armia jest w stanie wybierać w wyborach sama siebie, o ile zajdzie taka potrzeba.
Ale nie jest to jednak ściana do nie do przebicia. Odrobiną organizacji można ten problem ominąć. I właśnie o ominięcie tu chodzi. Trzeba tworzyć własne struktury organizacyjne obok tych obecnych formalnych. Bo walka z tym formalnym partiami, organizacjami etc, jest bardzo podobna do kopania się z koniem i tu jest mała szansa na wygranie. Szansą jest tworzenie struktur społeczeństwa alternatywnego w stosunku do obecnego bałaganu i bezprawia. Tworzyć struktury bliźniacze do struktur obecnych formalnych, a tam gdzie ich nie ma lub są zorganizowane błędnie, trzeba odtworzyć struktury przedwojenne, które w większości wypadków były dużo mądrzejsze i sprawniejsze niż obecne i to nie tylko postkomunistyczne. (to bardzo ważne!!!)
Polskie rozwiązania socjalno-prawne w okresie Polski międzywojennej były często dużo lepiej zorganizowane niż obecne wynalazki krajów na Zachodzie. Polski ruch związkowy, pomocy społecznej, spółdzielczości były na wyższym poziomie organizacyjnym niż obecne podobne organizacje w krajach skandynawskich, które chciałby uchodzić z wzór do naśladowania. Bez kompleksów wobec innych! Trzeba dodatkowo stworzyć alternatywne wojsko, policję i sądy, nie jest to żadna śmieszność, ale normalna kolej rzeczy, bo każdą policję czy sądy ludy i narody powołały kiedyś od dołu, a nie od góry.Tak samo można stworzyć własny system monetarny - cyfrowy - który uruchomi nasz alternatywny krwiobieg gospodarczy i socjalny - BYPASS.
Okupant to wie i dlatego zwalcza Marsz, bo obawia się tego, że za którymś razem uczestnicy tego Marszu zboczą z trasy, zajmą budynki rządowe i ogłoszą nowy Sejm, rząd i urząd prezydencki czy dyktatorski! Ogłoszą konstytucyjną ciągłość i ważność konstytucji Międzywojennej, a z powołaniem się na skutki prawne wynikające z „bezwarunkowej kapitulacji Niemiec” 1945 roku. Konstytucję obecną ogłoszą za niebyłą i to łącznie ze wszystkim aktami międzynarodowymi zawartymi po 1989 roku. Okupant boi się, razem z okupantem boja się i Niemcy i żydzi, te trzy siły mogą wszytko stracić w ciągu kilku godzin - czego są świadome - a to też i w takich okolicznościach, gdzie obowiązuje kara śmierci.
Oczywiście kwestie ekonomiczne i restrykcje władz są tu ogromnym problemem, ale nie jest to szklana góra. Polacy są jednym z najinteligentniejszych narodów świata i trzeba im jedynie klimatu do poprawy. Jest oczywiste, że takiego klimatu nikt im nie stworzy, więc muszą to uczynić sobie sami – co też jest prostym wnioskiem:
Nie ma warunków do odbudowy? Zacząć budować te warunki!
Drugi problem to żydzi. Jest to grzech pierwotny początków naszej państwowości, pozwoliliśmy żydom na budowanie państwa w państwie, narodu w narodzie, systemu w systemie. To tak dalece, że niejako stworzyliśmy żydów, których jakby nie było. A nie jest to spostrzeżenie retoryczne, bo trzeba zauważyć, że żydzi są stworem błędów chrześcijaństwa. Żydostwo jest formalnym tworem Talmudu, który został uformowany paręset lat po Chrystusie i to żydostwo zaczęło podążać śladami Kościoła, aby go prześladować. Prostą istotą judaizmu jest antychrystyzm - nic więcej. Żydów nie ma tam, gdzie nie ma chrześcijaństwa lub tam, gdzie chrześcijaństwo jest bardzo silne. Teolodzy katoliccy już dawno zauważyli prosty mechanizm uzależnienia rozwoju żydowstwa od gleby upadku Kościoła – a co widać w Polsce obecnej. Tam gdzie Kościół jest silny, żydostwo nie istnieje. Państwo bez żydów jest potęgą, a z żydami jego karykaturą. Żydzi nie są zdolni do samodzielnej egzystencji muszą mieć swojego organicznego goja, a zbrodniczo miotający się Izrael jest tego najlepszym przykładem.
Siła żydów w Polsce jest prostą funkcją ich funkcjonowania w naszym systemie społecznym, a do tego trzeba naszej słabości. Dlatego aby cokolwiek zrobić w państwie alternatywnym, trzeba to czynić bez żydów. Z żydami się nie uda, lekcja „Solidarności” jest tego dowodem. Byliśmy największym ruchem społecznym na świecie w całej jego historii. Była to pierwsza wielkość ilościowa i pierwsza wielkość jakościowa. My młodzi, silni, wspaniali, ofiarni, mogliśmy wywrócić świat do góry nogami, a jak się skończyło? Tak jak widać - pogorzeliskiem, które jest gorsze, niż po drugiej wojnie światowej, gdzie wtedy mieliśmy przynajmniej granice państwa i granice moralne. Teraz nic nie ma, bo zostaliśmy przygotowani pod nawóz dla żydowskiego osadnictwa. Aby zatem coś zbudować i utrzymać owoc naszej pracy, trzeba budować społeczeństwo alternatywne bez żydów, jakikolwiek kompromis w tym względzie otwiera drogę do klęski. Z żydami nic nam się nie uda, a bez żydów wszystko będzie piękne i dobre. Przy czym budując Polskę bez żydów należy bardziej wystrzegać się żydów dobrych niż złych, a od żydów dobrych należy bardziej wystrzegać się filosemitów. Filosemici są jeszcze bardziej dla nas szkodliwi niż dobrzy żydzi. Najmniej nam szkodliwi są źli żydzi, bardziej źli, im gorsi tym lepsi, bo mniej groźni.
Reasumując: jak widać w ostatnich wydarzeniach 11 listopada, Marsz zakończył się bardzo źle i tylko ręka opatrzności ochroniła nas przed kolejnym rozlewem krwi, kolejny dramatem, traumą powypadkową i rozbiciem.
Dmowski wyliczył, że Naród traci swe siły na 30 lat po utarcie krwi. Jak widać wróg dąży wszelkim środkami to takiego osłabienia: spójrzmy, że po wojnie mamy również ten cykl: lata „50” + 30 = lata „80” – powstanie i klęska Solidarności, teraz minęło 30 lat i czas na kolejne spuszczenie krwi z Polaków. NIE MOŻEMY NA TO POZWOLIĆ! (dlatego może alternatywnie chcą nas wpakować w ukraińską wojnę z Rosją!).
Następny Marsz Niepodległości musi mieć zmienioną formułę ma Marsz Katolicko - Narodowy. Marsz ten musi być zorganizowany właśnie przez struktury alternatywne. Bacząc przy tym, aby tych żydowskich bandziorów, którzy wpuścili dziesiątki tysięcy Polaków w zasadzkę, odseparować od nowych struktur. Nas nie stać więcej na taki marsz jak tegoroczny, a tych bandziorów od organizacji obecnego marszu najlepiej oddać do prokuratury z zawiadomieniem o próbie popełnienia masowej zbrodni na Polakach. Ten marsz był niczym innym jak zamachem na życie tysięcy Polaków i tym bandziorom nie wolno tego puścić płazem. W zawiadomieniu do prokuratury nie wolno zapomnieć o przedstawicielach władz Miasta Warszawy i policji, którzy zezwolili wejść na most Poniatowskiego, lub powiedzmy ściśle - skierowaniu marszu w zasadzkę i to pod osłoną ciemności .
Polska suwerenna to Polska bez żydów.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
15-XI_2014
+++
(+) Grzechy cudze
KKK 1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
– uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
– nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
– nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
– chroniąc tych, którzy popełniają zło.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2016.01.11 17:43 SoleWanderer Ziemowit Szczerek - Polska kontra Polacy

http://wyborcza.pl/magazyn/1,149726,19369271,ziemowit-szczerek-polska-kontra-polacy.html
*Wiem, że spamuję Szczerkiem, ale ten znów celnie. Co prawda przed porównaniem Merkel do Havla czy nawet Michnika nieco się wzdragam, ale warto przeczytać. *
Dużo jeżdżę po Polsce. Lubię. Lubię na przykład wjeżdżać na dawne niemieckie terytorium. Patrzeć na wioski i miasteczka i zgadywać, czy to jeszcze dawna Rosja, czy dawne Niemcy. Zatrzymuję się i chodzę po ulicach, patrzę na ten polski nalot na murach, czasem jeszcze obłażących, czasem już wytynkowanych - i coraz bardziej mi się ten polski nalot podoba.
Wyobrażam sobie czasem, jak by to mogło wyglądać teraz, gdyby na tej polskiej Poniemiecji nadal były Niemcy. Porządek. Ordnung. Wyobrażam sobie to w Legnicy, w Zielonej Górze, w Szczecinie - i ziewać mi się chce. Lubię Niemcy, ale zasypiam tam za kierownicą. Ach, to ich obsesyjne nakładanie na rzeczywistość politury, to wygładzanie, czego się da.
Polska, owszem, często przegina w drugą stronę i traktuje tę Poniemiecję trochę jak zapuszczony garaż. Umówmy się: nie używa pozostawionych tu przez Niemców skorup cywilizacji zgodnie z ich przeznaczeniem - ale przynajmniej coś się, Himmelherrgott, w tej polskiej Poniemiecji zaskakującego dzieje.
Bo w Niemczech trzeba sobie cały czas coś mocno wyobrażać, żeby nie zasnąć. Niemcy, owszem, teoretycznie są efektowne, bo są przecież Alpy, dolina Renu, architektura - ale to wszystko jest tak jednorodnie pokryte lakierem wypiększającym, że im się ta cała efektowność rozmywa. Przedobrzyli, Niemczyska. Niemcom jakimś cudem udało się z pięknego, niesamowitego kraju zrobić lukrowany domek dla lalek.
No, nie całego. Ratują się jeszcze, tu i tam, cudowne miejsca w byłym NRD, jakieś Görlitz, Guben, Rugia, te wszystkie piękne, upiornie pustawe miasta przy granicy z Polską. Moje ulubione to zdecydowanie Frankfurt nad Odrą. Puste trupy okien w poopuszczanych blokach z widokiem na Polskę, bo kto może, ten spieprza stąd na zachód. Po pierwsze, sprawy ekonomiczno-cywilizacyjne, ale generalnie być Niemcem i żyć w bloku z widokiem na Polskę to jednak perwera.
Ale to raczej wyjątek. Poza tym jest miło i banalnie ładnie: drobna kostka na chodnikach i napisy szwabachą na białych murach.
Generalnie - Niemiec, które robią wrażenie, pozostaje szukać w polskiej Poniemiecji. Tutaj dopiero je czuję. Czuję horroroidalny spadek tej monumentalnej kultury, która też, kiedyś, dawno temu, chciała przeganiać Zachód, i pod wieloma względami przegoniła. I przegięła, bo dostała od tego przeganiania takiej korby, że pomyślała: a może by tak spalić świat?
Wschód - dlatego że nim gardziła, bo być może gdzieś tam, głęboko, miała niepokojące przeczucie, że z niego wyszła i do niego przynależy.
A Zachód - dlatego, że to on nią wzgardził. Ach, te nachalne umizgi do Brytyjczyków w czasie II wojny światowej odrzucane z obrzydzeniem przez Churchilla. Ach, te pielgrzymki młodych wehrmachtowców, by choć raz zobaczyć Moulin Rouge i udawać, że nie czuje się na wygolonych karkach kpiących spojrzeń paryżan.
No więc próbować przegonić, a następnie - zesrać się, a się nie dać. Żeby było ładniej, to zesranie się a niedanie się nazwano Götterdammerungiem.
Skończyło się tak, że stało się to pierwsze, a to drugie się nie udało, bo się udać nie mogło.
Mamy w domu zdjęcie rozpieprzonego przez Rosjan Reichstagu, serca rozwalonego przez Wschód Berlina. I ten moment, w którym Niemcy przestali nadawać sobie tę słynną formę, wygląda przerażająco. Moment, gdy Wschód liznął Niemcy gorącym jęzorem. Zdarł odprasowany mundur od Hugo Bossa razem z wykrochmaloną bielizną, złachmanił, i kazał włożyć z powrotem. Gdy złapano ich za kark i wykręcono ręce, by przestały opętańczo urabiać rzeczywistość.
I gdy, jak na końcu każdego odcinka "Scooby Doo", zdarto z Niemiec maskę, okazało się, że jest za nią zwykły, wystraszony Środkowoeuropejczyk, który zapadł na manię wielkości połączoną z kompleksem niższości, ale teraz płacze i marzy o tym, żeby się to wszystko już skończyło.
No tak, i teraz Niemcy tak bardzo się same siebie boją, boją się, żeby Jekyll nie przerodził się już nigdy w Hyde'a. W dziedzinie przestrzegania praw człowieka, jakości instytucji demokratycznych, dialogu publicznego stały się bardziej zachodnie niż ten wyobrażony Zachód.
I przestrzegają tych reguł, nawet jeśli, jak by się wydawało, godzi to w ich własne interesy. Bo pojęcie własnego interesu rozszerzyli na całą Unię. W której sprawują hegemonię, być może dlatego, że inaczej nie umieją, ale pewnie też na zasadzie "ktoś musi". Bo kto wie, czy Niemcy nie są ostatnimi, którzy wierzą jeszcze w Unię. A konkretniej Angela Merkel, i to, być może, dlatego, że jest z tego samego ideologicznego sortu co Havel czy Michnik. I kto wie, co się z Unią stanie, gdy w Berlinie znów zapanuje ktoś na kształt Gerharda Schrödera. Bo gdy Niemcy przestaną wierzyć w Unię i trzymać ją w jakiej takiej kupie, to stanie się ta Unia czymś równie pięknym, co teoretycznym. Jak, dajmy na to, ONZ.
Obecnej Polsce nie podoba się europejska hegemonia Niemiec tak samo, jak Rosji nie podoba się światowa hegemonia Stanów Zjednoczonych. Sami sobie, mówi taka Rosja, poradzimy na swojej bliskiej zagranicy. Ale wydaje się, że o wiele mądrzej od Rosji grają Chiny, którym światowa hegemonia Stanów też się nie podoba, ale które zdają sobie sprawę z faktu, że jeśli ta hegemonia upadnie, to upadnie cały układ zapewniający jaką taką światową stabilność, a na czymś takim Chiny mogą tylko stracić, a nie zyskać.
A, umówmy się, świat mógłby mieć o wiele gorszego hegemona niż Stany, przy całym dystansie, który można mieć do polityki przez Stany prowadzonej. Lepszego, być może, też mógłby mieć. Na przykład - choć brzmi to jak mrzonki - Unię. Ale w tej, wiadomo, rządzą Niemcy...
Ale co tam wielki świat. Ja tylko jeżdżę po Polsce. Po polskiej Poniemiecji. Jeżdżę i patrzę. Podziwiam albo kręcę głową. Kiedyś więcej kręciłem, teraz coraz częściej podziwiam. Podobają mi się te poniemieckie wsie, pogubione w lasach albo wśród pagórków, tak bardzo inne od tych z dawnej Kongresówki. Poukładane na czytelnym planie, a nie odbudowujące się co chwila od początku, piętrzące w chaosie coraz to nowszych form.
Podobają mi się poniemieckie miasteczka, porozpieprzane w czasie wojny i zabudowane w czasie socjalizmu blokowymi plombami, z tym kompletnym pogubieniem się, gdzie tu jest głowa, gdzie nogi, z tym triumfalnym zwycięstwem polskości, która zamiast zwycięskich proporców pozatykała gdzie się da szyldy, symbole swoich małych biznesów, jako sztandary zwycięstwa polskiego indywidualizmu nad niemiecką panestetyzacją.
Podoba mi się, mimo że bywa brzydko jak cholera, bo przynajmniej jest ciekawie. Jak jest forsa - to w błyskotki i byle drożej i bardziej chamsko. Jak forsy nie ma - to w co się da. Co jest. Tanizna z sieciówek i co tam kto znajdzie bardziej kozackiego. Dzikość serca, generalnie. I w sumie nie zdziwiłbym się, gdyby któregoś dnia niemieccy hipsterzy zainicjowali akcję pod tytułem "spluralizujmy na polską modłę swoją totalitarnie uporządkowaną przestrzeń publiczną, bo już nie dajemy rady w tej dyktaturze porządku wytrzymać".
Gdybym ja był niemieckim hipsterem, tobym na pewno taką akcję zainicjował.
Kiedyś za stan polskiej tkanki, polskiego krajobrazu kulturowego winiłem upadek społecznych więzi i brak doświadczenia miejskiego, ale teraz widzę, że była to tylko część prawdy.
Polska wygląda, jak wygląda, bo ostatnimi czasy sama siebie miała gdzieś. No, oczywiście, miała i ma, jak zawsze, na swoim punkcie obsesję, ale na obsesji się kończyło i kończy. Praktycznego wymiaru ta obsesja nabiera tylko wtedy, gdy trzeba pokazać, kto tu rządzi.
Wszyscy tylko zawsze: Polska to, Polska tamto, czy Polska jest mocarstwem, Polska taka, Polska śmaka, narodowo-katolicka, liberalna, lewicowa, tu zdrajcy, tam faszyści, to wieczne "co by było gdyby", a real - pod dywan.
Są ważniejsze rzeczy od nadawania krajowi kształtu. Na przykład unikanie zrozumienia, o co chodzi tej drugiej stronie. To jest polski sport narodowy, uprawiany od lewa do prawa przez centrum. Wszyscy nic, tylko biadolą: "O rany, patrzcie, jakie to złe na nas idzie". W tym ja, oczywiście, biadolę też, bo też jestem Polakiem i też mi się mózg zagotowuje jak woda w chłodnicy. Poza tym są takie chwile, gdy naprawdę ciarki mi chodzą po plecach.
Więc jeżdżę po Polsce i próbuję się uspokoić. Jadę sobie potuskową autostradą na przykład i włączam na przykład Radio Maryja. A tam na przykład seans dumy z Polski. Jakaś kobieta natchnionym głosem ogłasza, że "już Polska nie będzie niczyją służebnicą ni ubogą komornicą", a ja staram się zrozumieć, o co chodzi. Pojąć, czy tu tylko o obsesję idzie, czy jednak o coś więcej. Słucham, jak ktoś deklamuje wiersz Rymkiewicza o carze Północy, spalonym ciele, o tym, że to, co nas podzieliło, to już się nie sklei, i rozumiem, że tu jest mowa o zupełnie innej rzeczywistości. O zupełnie innej perspektywie, patrzeniu na coś, co jest dla mnie przezroczyste.
Więc jadę tą autostradą, zjeżdżam czasem na stacje benzynowe, żeby napić się kawy i ochłonąć. Siadam, wyjmuję komórkę i przeglądam prawicowe portale. Obraz Polski, który się z niej wyłania, to obraz kraju, który w końcu wyzwolił się z niepolskości. A niepolskość, to, wiadomo, głównie rosyjskość i niemieckość. Pętające go do tej pory, wpychające w kondominium.
Bo ja mam wrażenie, że te wszystkie wały, które kręciły poprzednie rządy, są dla prawicy tylko pretekstem, łomem, żeby walić w obrzydłych liberałów, lewaków, z tym ich laicko-kosmopolitycznym zboczeniem. Tak samo jak te wszystkie prawne przekręty, które instaluje teraz prawica, też są w gruncie rzeczy pretekstem. I to właśnie dlatego protesty przeciw podobnym (choć, bez jaj, nigdy na taką skalę) praktykom za dawnych czasów nie były tak punktowane. Tu nie chodzi ani o wały gospodarcze, ani o wały prawne.
Tu chodzi o to, co jest ważniejsze: Polska czy Polacy.
Ci, dla których ważniejsza jest Polska, a nawet, o zgrozo, nie tyle Polska jako instytucja, ale jej warstwa mitologiczna, poprą wszystko, łącznie z wyprowadzeniem wojska na ulicę, by z tej polskości, broń Boże, niczego nie uszczknięto. I wszystko w zasadzie jedno, kto miałby szczkać: Unia, Moskwa, Stany, wrogowie wewnętrzni. Wara, bo Polska jest świętością. Polskość jest wartością absolutną. Za tę dłoń uniesioną nad Polską - wiadomo. Koniec dyskusji.
Ci, dla których ważniejsi są Polacy, a nawet - o zgrozo - nie tyle Polacy, ile po prostu ludzie, wiedzą, że to nie w Polsce istota. Że Polska bogiem nie jest, że można ją relatywizować. Że instytucje państwowe istnieją po to, by zapewniać obywatelom godne i porządne życie, wolność. Więc Polska wmontowująca się coraz mocniej w szerszą konstrukcję, europejską, nie jest niczym złym. Świętością jest człowiek i jego prawo do szczęścia, a jaki kształt będzie miała instytucja, która ma obowiązek mu to szczęście zapewnić - to już inna sprawa. Tak mają ustawioną perspektywę - i już. Koniec dyskusji.
Ale dla tych, dla których Polska jest bogiem, relatywizując - są zdrajcami. Tak samo, mówią, relatywizowali ugodowcy za rozbiorów. Tak samo nie chcieli iść na barykady. W listopadowym, styczniowym. Trzeba było ich za karki na ulicę wyciągać. No więc ci od Polski zdeifikowanej - na te barykady idą. A jeśli nie bardzo jest przeciw komu się bić - to się przynajmniej barykady ustawi i jakoś to będzie.
Bo tu nie chodzi o faktyczne pokonanie wroga. Na to, wszyscy dobrze wiedzą, nie ma szans. Chodzi o wskazanie wroga. O ustawienie go tam, gdzie wróg powinien stać: pod ścianą wstydu, z błazeńską czapką na głowie, z zawieszoną na szyi tabliczką: CHUJ. O ustawienie barykady po prostu, bo to już jakieś wskazanie kierunku. Z Rosją sprawa jest dość prosta: barykadę od rosyjskiej strony wzniosły i "lewica", i prawica, tylko że każdy swoją własną. "Lewica" - dlatego, że Rosja reprezentuje sobą to wszystko, czego "lewica" nie lubi, czyli konserwatyzm, nacjonalizm i mafijną gospodarkę. Prawica - dlatego, że Rosja jest Rosją, a więc smokiem. Wrogiem Polski, po prostu. Bo silniejszy i historycznie wrogi. Instynkt każe więc się najeżyć - i syczeć.
Z Niemcami, Niemiecją nieszczęsną, sprawa jest bardziej skomplikowana. Bo Niemcy to też smok, a jeśli grają takich dobrych, takich humanitarnych, takich demokratycznych i pokojowych - to znaczy, że coś knują. Nie może być inaczej. Jeśli na miejscu Niemiec zabrakło wroga - to trzeba go tam odbudować. Jaki z Niemiec niewróg! - wołają. A Nord Stream? A Nord Stream 2? A Grecja? Chcą nas wszystkich zhegemonić! Chcą z nas zrobić rolniczą Mitteleuropę, rezerwuar taniej roboczej siły, pola uprawne, chłopi w błocie - i na tym koniec. Nie, nie mówię, że z tym czy tamtym nie mają racji. Rzecz w tym, że i jedna, i druga strona ustawia rzeczywistość tak, że wszystko albo nic.
I w tym ustawieniu, w którym wszyscy się właśnie znaleźliśmy, takie rzeczy jak praktyczny wymiar geopolityki czy gospodarki stają się mało ważne. Nieważne, że Polska, która zawsze cierpiała z powodu znajdowania się między Rosją a Niemcami, ma teraz najlepsze z możliwych położenie: jest z Niemcami w jednym bloku, i to z Niemcami nastawionymi prounijnie.
Razem, w najsilniejszym bloku militarnym na Ziemi, gwarantowanym przez Stany Zjednoczone. Nie wiadomo, jak długo Niemcy pozostaną jeszcze przy takiej prounijnej postawie, ale zamiast dmuchać na ten, być może gasnący, ogień, Polska zadeptuje go w rytualnym narodowym tańcu, śpiewając "Rotę".
Tańczy, śpiewa i nie słucha argumentów mówiących, że skuteczniej chroni się własny interes, nie wygrażając czołgom szablami. Bo tu, najpewniej, nie chodzi o skuteczną obronę własnego interesu. Tutaj trzeba odtworzyć porządek mitologiczny. Ten sam, który jest w credo nie tyle Polaka, ile wyznawcy Polski.
A część tego credo brzmi: jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem.
W myśl tego credo Niemcy nigdy nie osiągną takiego stanu, który byłby przez wyznawców Polski akceptowany, tak samo jak szatan nie może się przekwalifikować na anioła. Musieliby się rozwiązać i spolszczyć wszyscy razem, jak Stuhrowie, jak Dietlowie, jak Goetlowie. Bo dobry Niemiec może być tylko Polakiem.
Mam nawet wrażenie, że szef MSZ Witold Waszczykowski, udzielając wywiadów niemieckim mediom, robi, co może, żeby jakoś lawirować między ołtarzem polskiego mitu a twardym gruntem. Żeby do końca wszystkiego nie spaprać, żeby choć wytłumaczyć WTF, jakoś sprowadzić do realnego wymiaru to wszystko, co się wygłasza. Ale zaczynam mieć wątpliwości, czy sam jeszcze wierzy w to, co robi. Bo jeśli minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak z byle powodu histeryzuje o rzezi Woli, to znaczy, że coś się dzieje, jak mawiał klasyk.
Takie są czasy, że gdy świat myśli inaczej niż Polska, to tym gorzej dla świata. Bo świat nie jest Polską. Świat jest w innym świecie, jak Putin po pamiętnym spotkaniu z Merkel. Bo Niemiecja tylko wtedy będzie akceptowalna, gdy będzie, ewentualnie, polską Poniemiecją.
Jak ta tutaj, ta, po której tak bardzo lubię jeździć.
Więc jeżdżę po tej Poniemiecji, patrzę, jak się ogarnia. Raz z głową, raz bez. Raz ze smakiem, raz bez. Patrzę i zastanawiam się, jak długo to ogarnianie się jeszcze potrwa, bo jeśli chodzi o gospodarkę, to raczej też obowiązuje tu zasada, że wieczny ogień na ołtarzu polskości ponad zdrowym rozsądkiem, kursem złotego i ratingami.
Jeżdżę i co jakiś czas trafiam do Świebodzina. Parkuję u stóp Chrystusa Świebodzińskiego, którego uważam za polski totem wbity w ziemię, na której na zmianę rządzili to Słowianie, to Germanie, a aktualnie rządzą Słowianie, którzy, być może, nie dochrapali się takiej jakości cywilizacyjnej, jaką pozostawili tu po sobie Germanie, ale za to z siatkobetonu udało im się zbudować Chrystusa wyższego niż ten w Rio. Co tam, że nie na skale, ale na skalniaku, co tam, że nie przy morzu, ale pośród morza błota - ale nasz, polski. I to jest najważniejsze, i tylko to się liczy. Nic, ale to zupełnie nic innego.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Film chrześcijański  „Zabójcza Niewiedza” Niemal stracić szansę na powitanie powrotu Pana Najlepszy Przekaz w Mieście Kołysanka Uciśnij to miejsce 10 razy i zobacz co się stanie - YouTube Czy nie siedzisz zbyt wygodnie, czyli sesja coachingowa poszerzająca strefę komfortu - Kamila Pępiak Littlest Pet Shop:꧁ℑɲ˅ɨţɨɲǥ ℰ˅ɨℓ꧂(Episode #6 Teldrassil Forest) Kościey - Miłość gośc. DJ Pstyk Pieśń uwielbienia 2018  „Pieśń szczerego przywiązania ... Jak Zatrzymać Kobietę, Która Chce Odejść i Unika Seksu, Bliskości, Współżycia - Historia Kobiety

Manipulant - zdemaskuj go dzięki tym 7 wskazówkom - Krok ...

  1. Film chrześcijański „Zabójcza Niewiedza” Niemal stracić szansę na powitanie powrotu Pana
  2. Najlepszy Przekaz w Mieście Kołysanka
  3. Uciśnij to miejsce 10 razy i zobacz co się stanie - YouTube
  4. Czy nie siedzisz zbyt wygodnie, czyli sesja coachingowa poszerzająca strefę komfortu - Kamila Pępiak
  5. Littlest Pet Shop:꧁ℑɲ˅ɨţɨɲǥ ℰ˅ɨℓ꧂(Episode #6 Teldrassil Forest)
  6. Kościey - Miłość gośc. DJ Pstyk
  7. Pieśń uwielbienia 2018 „Pieśń szczerego przywiązania ...
  8. Jak Zatrzymać Kobietę, Która Chce Odejść i Unika Seksu, Bliskości, Współżycia - Historia Kobiety

Pieśń uwielbienia 2018 „Pieśń szczerego przywiązania” Miłość do Boga jest prawdziwym szczęściem I Jeden jest, który Bogiem jest wcielonym. Co mówi, co czyn... Gdy mu zasygnalizujesz, że potrzebujesz tych zmian, to jego poprawa będzie chwilowa i minimalna, byle Cię tylko nie stracić, czyli znowu fuszerka na odwal się, żeby zachować status quo. Czym jest akupresura? Akupresura to masaż wywodzący się z Chin i może poprawić twoje samopoczucie zarówno fizyczne, psychiczne jak ich duchowe. Masaż różnych... Ustaw utwór MIŁOŚĆ zamiast sygnału oczekiwania na połączenie. Wyślij M382 na numer 80833 (0 zł) Abonament: » PLAY - 2 zł « » PLUS - 2,02 zł « » T-Mobile - ... Zheng Mu’en w końcu rozumie tajemnicę panien mądrych, które usłyszały głos Boga, o czym mówił Pan Jezus, i postanawia, że nie będzie dłużej wierzył kłamstwom i absurdalnym teoriom ... Nie rozumiał tego, poczuł się na tyle zagubiony, że musiał na chwilę się oddalić by nie stracić nad sobą kontroli. Gdy Lucy i Elwira wracały na miejsce postoju, Hayley usłyszała szelest. Możesz się więc zastanowić co jest więc nie tak z tą przestrzenią. Ona jest jak najbardziej w porządku, ale Twoje w niej pozostawanie przez całe życie, brak prób poszerzania jej ... Kto ma mu dać jak sam sobie nie weźmie ... Taki mówi , że się zmieni ale ja w to nie wierze ... Piątek 13-go [Cały Album] HD - Duration: ...